Czy podążasz za tym, co kochasz? Czymś poza zasięgiem twoich możliwości?
Zamieszczony poniżej obraz przedstawia rażonego strzałą miłości Apollina i uciekającą przed nim, ugodzoną strzałą nienawiści, nimfę Dafne. Strzały wypuścił bożek miłości Eros, szukający zemsty za ciężką obrazę własnych umiejętności strzeleckich, jakiej doznał wcześniej ze strony bohatera tego obrazu.Zgodnie z zamysłem "snajpera", bohater zapłonął miłością do pierwszej kobiety, jaką spotkał na swej drodze, a ponieważ ten wątpliwy zaszczyt spotkał właśnie rzeczoną nimfę, odwzajemniła się przerażeniem graniczącym z nienawiścią, a następnie zrobiła "taktyczny odwrót", pędząc niczym sarna na widok drapieżnika.
Opadłszy całkowicie z sił po długim i forsownym biegu, wybłagała u bogów ratunek, który przyszedł w postaci przemiany w drzewo laurowe.
Powyższy wstęp nie stanowi wyłącznie pretekstu do zamieszczenia w tym wpisie mojego ulubionego obrazu, bo niedoszli kochankowie reprezentują tutaj dwie fundamentalne, problematyczne i niestety, rozpowszechnione postawy ludzkie.
Przekonaj się, czy sam nie powielasz tych szkodliwych postaw, czytając dalej...
Apollo reprezentuje obsesyjne, nieugięte i niestrudzone dążenie do celów, które dążącego zwyczajnie przerastają lub obiektywnie rzecz biorąc są praktycznie niemożliwe do osiągnięcia.
Oczywiście, reprezentuje również usilne, graniczące z uporczywością, nakłanianie innych ludzi do wykonania czynności, które nie zyskują ich aprobaty, gdyż służą głównie spełnieniu egoistycznych potrzeb nakłaniającego.
Niebezpieczeństwo nieustępliwości, graniczącej z natrętnością, polega na tym, że bardzo łatwo jest stracić korzyści z długotrwałych, pozytywnych relacji międzyludzkich z oczu, poświęcając je dla natychmiastowej gratyfikacji poprzez wymuszenie spełnienia własnych potrzeb.
Natrętność wywołuje przeradzające się w coraz bardziej ekstremalne, zależne od częstotliwości nawiedzeń i czasu trwania "kampanii", reakcje emocjonalne - począwszy od zakłopotania lub lekceważenia, poprzez rozdrażnienie i nieuprzejmość, a na dążeniu do unikania kontaktu i nienawistnej wrogości skończywszy.
Odnoszę jednak wrażenie, że większość ludzi albo nie uświadamia sobie, jak bardzo ich prośby są uciążliwe dla innych albo robi sobie z tego tyle, co Apollo...
Jeżeli chcesz wiedzieć, czy Apollo rzeczywiście wziął maksymę "jesteś zwycięzcą, dopóki nie uznajesz swojej porażki" zbyt dosłownie, wystarczy, że zapoznasz się z pełną wersją tego mitu, albowiem prędko odkryjesz, że wykonał dla siebie z liści niedoszłej kochanki wieniec laurowy - symbol zwycięstwa. Jeżeli w ogóle można mówić o zwycięstwie, jest to zwycięstwo równie słodkie jak łyżka cynamonu...
Oczywiście, można interpretować to tak, że wieniec symbolizuje tutaj zwycięstwo nad własnym obsesyjnym dążeniem do celu i umiejętność zrezygnowania z dalszego pościgu, gdy cel okazuje się nieosiągalny. Ponownie przykładem posłużyć może Apollo, który nie dość, że miał wielmożnych bogów za przyjaciół, a nie zwrócił się do nich po pomoc, to jeszcze nie wysilił się na tyle, by dorównać Orfeuszowi, który za swoją ukochaną Eurydyką aż do piekła poszedł...
Czy uciekasz przed tym, co kochasz? Przed tym, co może dać ci szczęście?
O ile nietrudno dopatrzeć się podobieństw pomiędzy opisanym powyżej typem psychologicznym a bohaterem tego mitu, o tyle powiązania pomiędzy rzeczoną nimfą, eskapistycznym postępowaniem oraz tytułem niniejszego artykułu mogą nie być dla was całkowicie zrozumiałe czy racjonalne, ale... odpowiedzcie sobie na następujące pytanie:
Czy racjonalne jest unikanie i uciekanie przed robieniem tego, co się naprawdę kocha lub usprawiedliwianie własnego pesymizmu, bezczynności, wygodnictwa, które tylko stoją na przeszkodzie w realizacji własnych pragnień i marzeń?
Dafne reprezentuje niechęć i opór przed wprowadzeniem zmian w nasze życie. Czymże są korzenie drzewa laurowego, którego postać przybrała, jak nie cechami trzymającymi ludzi w miejscu nawet wtedy, gdy warunki panujące wokół są nie tyle niesprzyjające, co wręcz niebezpieczne? Mam je wymienić? Proszę bardzo...
- Wpojone wzorce zachowań
- Lęk przed porażką, stratą
- Wygodnictwo
- Nawyki
- Pesymizm
- Poczucie bezpieczeństwa
- Nieprzyjemne doświadczenia
"Dafniczna" postawa może wystąpić w przebraniu znanym z przypowieści o lisie i winogronach, w której rudzielec - nie będąc w stanie dosięgnąć owoców - porzucił próby zerwania ich i usprawiedliwił swoją porażkę, umniejszając korzyści, jakie mógłby z tego mieć. "Pewnie i tak były niedobre" - wymamrotał na odchodnym.
Czy budujesz wizję przyszłości na fundamencie śmietniska podświadomości?
Rzeczywistość jest tym, co podświadomość postrzega jako rzeczywistość.
Czytałem kiedyś, że w pewnych rodzinach bieda jest dziedziczona przez wiele pokoleń, czego przyczyną jest nie tyle niemożność znalezienia pracy, co wpływ nacechowanego przez biedę środowiska, gdyż dzieci wychowując się wśród ludzi odczuwających bezradność i pozbawionych nadziei, nabrały przekonania, że o lepszym życiu nie ma nawet co marzyć.
Rzeczywistość człowieka określają przekonania przyswajane przez jego podświadomość dopóty, dopóki nie rozwinie umiejętności krytycznego myślenia, która osłoniłaby podświadomość przed szkodliwymi wpływami... o czym można się łatwo przekonać, patrząc na dzieci, które skłonne są uwierzyć swoim rodzicom na słowo - niezależnie od tego, jakiego kalibru jest to kłamstwo.
Nie jest to jedyny przypadek, gdzie podświadome przekonania zniekształcają postrzeganie rzeczywistości. Przykładem może być niskie poczucie wartości i przekonanie o własnej brzydocie zaszczepione przez rówieśników w szkole. Przykładem może być małżeństwo, które zaczyna przypominać porażkę, jaką był związek własnych rodziców. Przykładem może być niskie wycenianie wartości własnej pracy i przyciąganie ludzi, którzy wykorzystują to na wszelkie możliwe sposoby.
Pamiętam dyskusję, która wywiązała się z mojego pytania o sposoby przebicia się do branży gier komputerowych, a następnie przerodziła w pewien rodzaj sesji terapeutycznej, podczas której osoby, które próbowały mi pomóc otrzymały w odpowiedzi wątpliwości nie różniące się niczym od tych, jakimi częstowała mnie własna podświadomość zawsze wtedy, gdy próbowałem zmienić coś w swoim życiu.
Uczestnicy tej dyskusji nie mogli uwierzyć, że można naprawdę wierzyć w takie rzeczy, jakie podawałem jako argumenty przeciwko dążeniu do spełnienia własnych marzeń.
Podejrzewam jednak, że byliby równie zaskoczeni, gdyby dowiedzieli się, iż widniejąca na zdjęciu poniżej bielizna jest...
...namalowana bezpośrednio na ciele żywej, oddychającej modelki.
Chociaż wyrywanie chwastów z podświadomości było jedynie nieprzewidzianym efektem ubocznym dyskusji, okazało się, że konfrontując swoje podświadome przekonania z rozsądnymi argumentami i doświadczeniem dyskutantów, byłem w stanie zapędzić podświadomość w ślepy zaułek, dzięki czemu nie była już zdolna racjonalizować coraz bardziej przypominających absurd przekonań.
Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich nauczyłem się w życiu jest to, że budujemy przyszłość na podstawie przeszłości, ale ponieważ brzmi to trywialnie, postaram się rozwinąć tę myśl.
Wizję swojej wymarzonej przyszłości tworzymy głównie z cegieł doświadczeń z przeszłości, ale najczęściej tych cegieł wciąż brakuje, więc podświadomie uzupełniamy luki w konstrukcji "zaprawą" z obaw, uprzedzeń, czarnych scenariuszy wydarzeń, szkodliwych i nieprofesjonalnych rad, dogmatów "sukcesu" (w rodzaju: "pierwszy milion trzeba ukraść!"), usprawiedliwień, błędnych wyobrażeń, fantazji, schematycznych zachowań, liczenia na szczęście i tym podobnych...
...a potem nie możemy wyjść ze zdumienia, patrząc na grożącą zawaleniem wizję przyszłego życia czy kariery, którą zbudowaliśmy sobie sami na fundamentach celu lub marzenia - a do której obawiamy się teraz zbliżyć nawet o krok.
Nietrudno sobie wyobrazić, jaką przewagę nad cegłami ma w takiej konstrukcji "zaprawa" - w przeciwieństwie do konkretnych, ciążących w ręku, wymagających ciężkiej pracy cegieł, "zaprawa" powstaje w dużych ilościach przy minimalnej ilości wysiłku, a przy tym pomaga podtrzymać wrażenie, że robi się widoczne postępy w pracy nad zbudowaniem wymarzonej przyszłości.
Podejrzewam, że większość ludzi, gdyby tylko mogła, zbudowałaby swoją przyszłość wyłącznie z zaprawy. Przyznam, że do niedawna wykazywałem podobną postawę w przypadku jednego z marzeń, wiążącego się ze wspomnianą dyskusją.
Zamiast sumiennie opracowywać swoje portfolio, czyli tworzyć dzieła, dzięki którym mógłbym "chwycić za portfel" potencjalnego pracodawcę, zastanawiałem się, jak mógłbym przedostać się do środowiska twórców gier komputerowych i dołączyć do zespołu tworzącego ambitną grę... jak najmniejszym kosztem.
Przede wszystkim chciałem uniknąć poświęcenia części życia na wykonywanie dzieł, które okazałyby się stratą czasu i wysiłku, gdyby zostały odrzucone. Na szczęście spotkałem ludzi z branży, którzy mi podobne pomysły wybili z głowy.
Najwyraźniej moje wiadro z "zaprawą" było jak róg obfitości - niewyczerpalne...
Przyglądając się mojej postawie, można śmiało powiedzieć, że miałem motywację i entuzjazm Apollina, ale mobilność i inicjatywę zakorzenionej, wegetującej Dafne. W tym względzie nie różniłem się od statystycznego amatora gry na instrumencie, który porzucił swoją pasję, wmawiając sobie, że się do tego nie nadaje, choć nie próbował nawet grać wystarczająco długo, by przekonać się, czy rzeczywiście nie jest w stanie osiągnąć w tym ponadprzeciętnej biegłości ...
...albo też młodego przedsiębiorcy, przekonanego, że nie da się konkurować z wielkimi firmami bez wielkiego kapitału zakładowego czy prężnej kampanii reklamowej (należałoby wspomnieć w tym miejscu o historii producenta gier komputerowych id Software, który z grupy pasjonatów bez niczego do stracenia przeistoczył się w wielką firmę i żywą legendę, zyskując na przełamywaniu jednego dogmatu w myśli biznesowej po drugim)...
...albo mężczyzny, obawiającego się podejść do kobiety w przekonaniu, że zostanie spławiony...
...albo jednego z was, żywiącego wielkie nadzieje i marzenia, a nie próbującego ich spełnić nawet krok po kroku, przekonanego o daremności prób ich spełnienia.
Tymczasem powinniśmy być niczym Nick Vujicic, który - posługując się metaforyką tego tekstu - wbrew wszelkim oczekiwaniom przezwyciężył wrodzone "zakorzenienie", zachował "apolliniczną" determinację, zdefiniował "niemożliwe do osiągnięcia" na nowo, przełamał piętno daremności i odszedł od koncentrowania się na sobie czy własnych potrzebach, zostając jednym z najskuteczniejszych mówców motywacyjnych świata. Jego niezwykłość widać na pierwszy rzut oka...
Lęk jest wynikiem pozostawienia wyobraźni zbyt dużego pola do popisu!
Choć motywem przewodnim wykładu Michael'a Shermer'a jest związek między dziwnymi przekonaniami a umiejętnością dostrzegania zależności, schematów, podobieństw i ukrytych prawideł rządzących rzeczywistością, poruszony został też związek strachu/lęku jako irra.
Shermer podzielił błędy poznawcze na dwie kategorie: błąd pierwszego stopnia polega na przypisaniu szmeru w trawie czającemu się tam tygrysowi, który okazuje się tylko szmerem, więc nie wiąże się z nieprzyjemnymi konsekwencjami, Jeśli w przeszłości wyrosło przekonanie, że pierwsza rozmowa kwalifikacyjna to upokorzenie, nieśmiałość, brak zaufania, pech to wyobraźnia stworzy maksimum najbardziej przerażających, choć niekoniecznie prawdopodobnych, wizji, np. tego, że potencjalny pracodawca odmówi w obecności swoich pracowników w chamski sposób i cię tym upokorzy, tego, że akurat nie będzie wolnego stanowiska i zestresujesz się na darmo itd. Doświadczenie - dobre czy złe - obniża strach, bo zawęża możliwości do kilku opcji. Jeśli trzy spotkania z potencjalnym pracodawcą przebiegały w grzecznej, przyjaznej atmosferze, na następne pójdziesz z przekonaniem, że to jest reguła, bo np. pracodawca nie chce sobie robić antyreklamy tym, że poniżony kandydat opowie wszystkim bliskim, jaki to z niego drań i że nie warto go wspierać finansowo. Do głowy ci nie przyjdą bardziej wymyślne opcje, że trafisz na pracodawcę, kiedy będzie pijany lub agresywny lub że będzie rozmawiał z Tobą dłubiąc w zębach i z nogami na stole. W wielu rzeczach brakuje nam doświadczenia, a to daje wyobraźni zbyt duże pole do popisu i wzbudza strach. Im mniej mamy doświadczenia w tym, na czym nam zależy i co może mieć nieodwracalne skutki, tym bardziej boimy się tego, że zrobimy coś źle. Czarnych scenariuszy masz w głowie dziesiątki, ale wiedz, że nawet jeśli wszystkie wydają ci się prawdopodobne, to wydarzyć może się naraz tylko jeden jedyny. Pomyśl, jaka jest najgorsza rzecz, jaka może się w danym przypadku stać, a potem pomyśl, jaki jest najbardziej prawdopodobny czarny scenariusz. Wątpię, aby się pokrywały. Im czarniejszy scenariusz, tym mniej prawdopodobny. Ludzie nie mają czasu wymyślać najbardziej kłopotliwych scenariuszy, szczególnie podczas bezpośredniej rozmowy, gdzie decyduje o tym, co zrobić, podejmowane są natychmiast i najbezpieczniejsze dla pracodawcy są te, które przyniosą korzyść lub te, które pozwolą uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Pomyśl, że nie jesteś pierwszym, który pyta o pracę, więc potencjalny pracodawca ma gotową strategię dotyczącą rozmowy z kandydatem, a być może w przeszłości sam musiał kogoś prosić o pracę. Najskuteczniejszym sposobem zmiany naszej przyszłości jest zmiana sposobu, w jaki postrzegamy przeszłość, czyli zdobycie doświadczenia, które unieważni wyobrażenia wynikające z jego braku lub błędów popełnionych przez jego brak. Każdy kolejny krok w kierunku rozmowy kwalifikacyjnej likwiduje po kolei Twoje obawy. Samo wyjście z domu likwiduje obawę o to, że nie będziesz miał odwagi przyjść. Ładna i sympatyczna sekretarka utwierdzi cię w przekonaniu, że szef nie może być chamem, który wyżywa się na pracownikach, bo inaczej z taką urodą już dawno znalazłaby sobie inną pracę. Życie zaczyna się horrorem, trwa thrillerem, a kończy komedią, szczególnie jeśli wspominasz to po latach. Horror z czasem staje się przewidywalny, jak prognoza pogody. Jest wiele rzeczy, w których lepiej jest miec złe doświadczenia, niż brak doświadczeń, bo brak doświadczeń pozostawia Cię nieprzygotowanym do życia. Uwierz mi, odrzucenie przez przyjaznego pracodawcę jest lepsze, niż odrzucenie przez nieprzyjemnego.
Istnieje też pewien fałszywy obraz, polegający na tym, że wydaje się nam, że każda klęska będzie podobna, bez względu na to, ile prób podejmiesz. To nieprawda. Doświadczenie zdobywasz natychmiast i używasz go podczas kolejnej próby podświadomie, jednocześnie próbując uniknąć poprzednich błędów, robiąc coś inaczej. Tak jest z pracą i tak jest z szukaniem sympatii i wszystkim innym.